jest rok 2018…
Sobota, 3 lutego, piękne słoneczne przedpołudnie. Przed godziną 13:00 Boni snuła się po ogrodzie jak to zwykle ona – powoli, majestatycznie, na wszystko ma czas.
Usiadła, oparła się o ścianę domu i chwilę tak siedziała. Zaczęła się trząść. Nie bardzo chciała się ruszać z miejsca. Wyglądała na przestraszoną. Często w chwilach strachu i stresu (np. w gabinecie weterynaryjnym) trzęsła się, jakby było jej zimno. Drgawki nie przechodziły. Wzięłam ją do domu.
Niby zachowuje się normalnie, ale coś nie gra. Wskoczyła na kanapę i patrzy na mnie. Wołam ją – zeskakuje z kanapy, żeby do mnie podejść. Słyszę przy tym pisk. Niby niewielki, ale jednak go usłyszałam. Nie przewidziało mi się. Dolegliwości bólowe były, ale jeszcze nie wiedziałam dlaczego. Może źle stanęła przy zeskoku z kanapy? No nie, łapy sprawdziłam – są w porządku, pozwalała sobie je podotykać, sprawdzić i nie wykazywała dyskomfortu.
Tyle jeśli chodzi o objawy, które wystąpiły u nas. W przeciągu pół godziny podjęłam decyzję, że musimy jechać do lekarza weterynarii.

Na USG wyszło coś. Coś kulistego o średnicy około 8 cm. Ciało obce wykluczone. Niezbędne było zrobienie jeszcze RTG dla dokładniejszej diagnostyki. Oczywiście pobrana została także krew do badania i sprawdzona temperatura. Boni dostała kroplówkę i lek przeciwbólowy. Następnie zostało zrobione RTG.
Wynik: guz śledziony. Zabieg umówiony na najbliższy poniedziałek (była sobota późnym popołudniem).
Rokowania: dobre.
że też takie rzeczy dzieją się zawsze w weekend
Niedziela, Boni czuje się dobrze. Żadne objawy z soboty się nie powtórzyły. Apetyt dopisuje, chęć zabawy także (dziś chciała znowu „tłuc” Dżaka), z chęcią wychodziła na spacer. O 14:00 dostała zaplanowany przeciwbólowy, godzinę później zjadła ostatni przed zabiegiem posiłek. Została także przyłapana na drzemce.

poniedziałek – zabieg splenektomii
„Splenektomia u psa to zabieg chirurgiczny polegający na usunięciu śledziony. Zazwyczaj wykonywany w celu leczenia nowotworów, pęknięć lub innych urazów, które mogą prowadzić do krwotoku.”
Około godziny 14:00 zaczął się zabieg. Chwilę przed 16:00 został zakończony. Wszystko poszło gładko i bez powikłań. Guz i śledziona wycięte. Nie myślałam, że dwie godziny mogą trwać tak długo!
Cieszę się bardzo, że nie było komplikacji, tym bardziej, że Boni w dniu zabiegu miała już 10 lat. Każdy zabieg jest ryzykiem, a szczególnie obawiam się przy psie starszym.
Jak Boni czuje się po zabiegu? Jest obolała, ciężko jest jej się położyć, widać, że boli ją okolica szwów. Ale przede wszystkim – królowa nie znosi kubraczka. Najgorsze, że nie może sobie znaleźć miejsca. Podłoga, legowisko, pianka, łóżko, kennel – nic nie pasuje tak jak kiedyś. Na chwilę przysnęła na łóżku, ale nie trwało to dłużej jak 10 minut.
Jutro kontrola. Mam też nadzieję, że Boni będzie się lepiej czuła.

wtorek, dzień po zabiegu
Noc była bardzo trudna. Aż do rana Boni nie mogła sobie znaleźć miejsca. Nad ranem wyglądała jakby samo siadanie sprawiało jej problem. Kilka razy wychodziłyśmy na dwór. To była ciężka noc, a ja nigdy nie mogę spać, kiedy moim psom coś się dzieje. Rano stan się poprawił.
Po porannym spacerze i śniadaniu poszła się położyć i zasnęła na bardzo długo. Ten dzień spędziła więc na spaniu i na kroplówce. Jest dobrze.

Czwartek – druga kontrola po zabiegu
Druga kontrola po poniedziałkowym zabiegu splenektomii pokazała, że wszystko goi się prawidłowo. Boni czuje się bardzo dobrze i szybko dochodzi do siebie. Ma apetyt, pije standardowo, a jej zachowanie wracają do normy. Tylko czasami widać jeszcze dyskomfort przy siadaniu. W końcu mija dopiero trzecia doba od zabiegu.
Plan na kolejne dni to trzecia kontrola, podawanie leków, pobranie krwii do badania kontrolnego i oczekiwanie na wynik badania histopatologicznego.
Czy pies po usunięciu śledziony może żyć normalnie?
Boni po pełnej rekonwalescencji i po przebyciu wszystkich zalecanych kontroli zaczęła żyć normalnie. Początek był oczywiście spokojny. Spacery nie za długie, bo organizm musiał nabrać sił. Jej zachowanie szybko wróciło do normy, a dłuższe spacery pojawiły się już miesiąc po zabiegu.
Historia Boni pokazuje, że tak – pies po usunięciu śledziony może wrócić do pełni życia. Choć pierwsze dni po operacji bywają trudne, przy odpowiedniej opiece, kontroli weterynaryjnej i spokojnej rekonwalescencji, wszystko może wrócić do normy.
Najważniejsze to szybka reakcja opiekuna, diagnostyka i zaufanie do lekarza prowadzącego. Wczesne wykrycie guza oraz szybkie podjęcie decyzji o zabiegu znacząco zwiększają szanse na dobre rokowania.
💡 Wnioski i podsumowanie:
- Nie zwlekaj z wizytą u weterynarza. Nawet pozornie drobne objawy – drgawki, osłabienie, niechęć do ruchu czy nagła zmiana zachowania – mogą być sygnałem poważnego problemu. Szybka reakcja może uratować życie psa.
- Zaufaj diagnostyce. Badania przy podejrzeniu guza śledziony pozwalają dokładnie określić, z czym mamy do czynienia i jak szybko trzeba działać.
- Rekonwalescencja wymaga cierpliwości. Pierwsze dni po zabiegu są trudne – pies może być obolały i zdezorientowany. Warto zapewnić mu ciszę, ciepło, wygodne miejsce do odpoczynku i spokój. Z każdym dniem będzie coraz lepiej.
- Kontrole i badania są kluczowe. Regularne wizyty u weterynarza, kontrola rany, badania kontrolne w kolejnych miesiącach pomogą upewnić się, że wszystko jest w porządku.
- Pies po splenektomii może żyć normalnie. Po pełnej rekonwalescencji większość psów wraca do swoich dawnych zwyczajów – spacerów, zabawy i radości życia. Usunięcie śledziony nie musi oznaczać końca aktywności, ale nowy początek w zdrowiu.
- A przede wszystkim – zaufaj lekarzowi weterynarii i każdy niepokojący sygnał niezwłocznie skonsultuj właśnie z nim.

Na zdjęciu Boni (po lewej) miesiąc po usunięciu śledziony.
Pierwszy dłuższy spacer z Dżakiem.


Cześć, daj znać co o tym sądzisz lub po prostu powiedz hello! :)