Publikując wpis „golden retriever – czy to pies dla mnie?” wiedziałam, że nie wyczerpałam tematu. Wszak temat błota i Golden Retrievera to temat rzeka:) Dziś więc trochę więcej o tym błocie.
Skąd dziś taki temat? Ano trochę z irytacji. Zbyt często bowiem w ostatnim czasie widywałam Golden Retrievery, którym nie pozwala się być psom tej rasy.
Kałuże – wrodzona atrakcja
Moje Goldeny nigdy nie przechodziły i nie przechodzą obojętnie obok wody. Każda kałuża to dla nich mały basen, każde jezioro – raj, a rzeka to najwspanialsza przygoda. Nigdy też nie próbowałam je odciągać czy przyspieszać kroku, żeby ominąć mokre miejsce. Bo to po prostu część ich natury. Golden został stworzony do pracy w wodzie, do aportowania, do kontaktu z naturą. Ma to w genach. Dlatego tak przykro patrzy się na psy tej rasy ubrane na spacerach w płaszczyki, kubraczki, kurteczki, oby tylko się nie pobrudziły. Golden to pies, który kocha życie całym sobą. A życie z jego perspektywy smakuje najlepiej, gdy może wskoczyć do wody, tarzać się w trawie i sprawdzić, czy kałuża jest naprawdę tak głęboka, jak wygląda.

Brudny, mokry, ale szczęśliwy
Nie ukrywam – bywają chwile zmęczenia. Szczególnie kiedy po pracy idziemy na spacer, a pies wybiera trasę przez błotnistą polanę i wprost do rzeczki. Wracamy później do domu, on cały mokry w pakiecie z zapachem bagna i połową piaskownicy. Ja z ręcznikiem w ręku już nawet nie ratuję podłogi. Staram się tylko z grubsza wysuszyć sierść, żeby kolejnego dnia nie zastało nas jakieś zapalenie skóry. Lekko nie jest.
Ale kiedy widzę mojego psa, błysk w oku, język na wierzchu i jego spokojny sen po spacerze – przypominam sobie, dlaczego mam Goldena. To pies, który cieszy się każdą chwilą, bez względu na porę dnia i pogodę. Patrząc na niego, uczę się radości z drobiazgów.
Golden to nie „czysty” pies z obrazka
Każdy, kto marzy o Goldenie, powinien wiedzieć jedno: to nie jest rasa dla pedantów i miłośników idealnego porządku. Ja już przy pierwszym Goldenie wyleczyłam się np. z perfekcyjnie czystego wnętrza auta (a auto detailing był moim hobby). Jeśli chcesz psa, który zawsze pachnie, wygląda i zachowuje się „jak z katalogu”, wybierz inną rasę, albo kup pluszaka. Ten ostatni na pewno nie będzie miał nic przeciwko, gdy będzie miał na sobie płaszczyk przeciwdeszczowy;)
Golden to pies, który wniesie do domu błoto, sierść i wodę. Ale w zamian przyniesie coś znacznie ważniejszego: szczęście, radość i ogromne serce.
Odpowiedzialność za prawdziwego psa
Decydując się na goldena, trzeba przyjąć go takim, jaki jest. Nie zmieniać go na siłę, nie odbierać mu tego, co sprawia mu największą radość. To nie zabawka ani ozdoba, ale żywe stworzenie, które ma swoje potrzeby i naturalne instynkty.
Adoptując czy kupując psa, bierzemy odpowiedzialność nie za wyobrażenie idealnego pupila, ale za prawdziwe życie – czasem mokre, czasem brudne, czasem uciążliwe. Ale też pełne bezwarunkowej miłości i lojalności.
Lekcja, którą dał mi mój pies
Dziś, kiedy Salsa wskakuje do wody, nie widzę oczyma wyobraźni brudnej i ubłoconej podłogi. Oczywiście – ręcznik zaraz po powrocie do domu to podstawa. Wiem natomiast, że żyje ona najlepiej, jak potrafi. A ja, jako jej opiekunka chcę dawać jej możliwość bycia psem jakim jest.
Moje Goldeny nauczyły mnie, że szczęście nie zawsze wygląda czysto i idealnie. Czasem ma błoto na łapach, mokrą sierść i rozbawione spojrzenie. Golden pokocha Cię całym sobą, ale w pakiecie dostajesz również wodę, błoto i sporo sprzątania. To część umowy, którą podpisujesz, decydując się na przyjaciela na lata. I właśnie w tym tkwi cała magia tej rasy.


Cześć, daj znać co o tym sądzisz lub po prostu powiedz hello! :)